Uncategorized

Jak wpadłam w Czarną Dupę i postanowiłam umrzeć.

fot. Łukasz Mularczyk

W TYM ODCINKU: Dziewczynę z Hamaka dopada kryzys zawodowy i sercowy, po czym umiera, żeby się odrodzić, jak Feniks z popiołów. Co najmniej!

1/ Czarna Dupa welcome to.

Na pewno jest ci znane to poczucie bycia w Czarnej Dupie. Kiedy sypie ci się zdrowie albo finanse, rodzina, relacje, sens życia. Czarna dupa czasem rozrasta się niepostrzeżenie z małej dziurki, aż nagle orientujesz się, że nie widzisz jej dna, albo atakuje znienacka w najmniej spodziewanym  momencie i jak lawa z wulkanu pokrywa wszystkie warstwy twojego życia. Ciężko ją zlokalizować na mapie, bo może nas dorwać zarówno w Pcimu Dolnym jak i w Nowym Jorku. 

Kiedy Dziewczyna z Hamaka, nie była jeszcze Dziewczyną z Hamaka regularnie lądowała w Czarnej Dupie. Najczęściej w Krakowie i zazwyczaj niespodziewanie, kiedy wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku.

2/ Artystka w kryzysie.

Po dziesięciu latach „wyrabiania portfolio” i pracy za darmo, kariera reżysera wychodziła na prostą – nic tylko chwycić „Panią Bozię za nogi” i lecieć w kierunku szczytów.  Dziewczyna z hamaka kochała swoją pracę za możliwość tworzenia nowych światów, wzruszania i rozśmieszania widowni. Kochała, kiedy wychodzili z teatru z rumieńcami, albo we łzach, albo żywo dyskutowali na temat kondycji ludzkości. Lubiła też pozytywny wpływ na rozwój aktorów, z którymi pracowała, to jak ich samoocena wzrastała a wewnętrzny krytyk malał. Czuła się szczęśliwa, kiedy uczestnicy jej warsztatów wspólnie tworzyli kolejne projekty. Nawet pisanie serialu paradokumentalnego „Ukryta Prawda” dawało satysfakcję, bo mogła w nim bronić wykluczonych pokazując ich cierpienia szerszej publiczności. 

Brzmi super, prawda?  To czemu coraz częściej wyglądała tak?

Zamiast wstawać rano z pieśnią na ustach, Dziewczyna z Hamaka budziła się z krwotokiem z nosa i lękiem w brzuchu, z resztą „budziła” to zbyt wiele powiedziane, bo najpierw trzeba by spać, a nie pozwalać mózgowi reżyserować przez pół nocy! Przydałoby się też czasem coś zjeść a nie starować na Miss Anoreksia. Udane premiery nie cieszyły już Dziewczyny, wyjście na bankiet i przyjmowanie pochwał było dla niej przykrym obowiązkiem.  Marzyła tylko o tym, żeby się położyć i nie wstawać co najmniej przez rok, ale wtedy jeszcze nie dorobiła się hamaka.

Zaczęła się zastanawiać: ”Czy aby to naprawdę moja praca marzeń, skoro tak mnie wykańcza?” Postanowiła zmienić zawód, ale wciąż nie wiedziała kim chce zostać „jak dorośnie”?  Próbowała nawet zostać stolarzem, czy szyć maskotki, ale im bliżej była czterdziestki, tym mniej wiedziała kim jest.  Z resztą wtedy tez skutecznie udawało jej się bojkotować własny sukces, bo kiedy dostawała dotację na biznes, to wpadała na „genialny” pomysł by pojeździć na deskorolce. Co skończyło się „popręgiem Webera” w łokciu a nie szusowaniem na maszynie do szycia.

3/ Wielka kumulacja.

Dodatkowo sypał się kolejny związek. A ten już się wydawał naprawdę bardzo rokujący. Zaczęło do niej docierać, że już chyba nie ma szans na założenie rodziny i zostanie matką – nie słyszała już tykającego zegara tylko bombę z przyśpieszonym zapłonem. Z resztą, co ona ma do zaoferowania przyszłym pokoleniom? Teraz kiedy jest w takim rozkroku zawodowym? A na dodatek była zima, padał śnieg z deszczem, i ciemno, i smog, i ponuro. A ludzie dookoła znerwicowani, narzekający, atmosfera polityczna dobijająca, ludzkość dąży do zagłady. To wszystko Dziewczyna z Hamaka wchłaniała w siebie jak gąbka, aż sama zamiast się uśmiechać jęczała przez zęby. Wpadła w czarną otchłań i leciała na dno użalania się na sobą.

4/ Umrzeć by się odrodzić

Na dnie Dziewczyna zadała sobie kluczowe pytanie:

Czy ja żyję?

Odpowiedź była negatywna.

– Jeśli tak ma wyglądać  moje życie, to szkoda marnować dobre organy. Lepiej oddać je komuś kto zrobi z nich lepszy użytek – pomyślała Dziewczyna i postanowiła umrzeć.

Położyła się na podłodze i umarła. Oczami wyobraźni zobaczyła, jak zdenerwowana kotka chodzi wokół jej ciała i płacze. Rodzina się niepokoi, bo już trzeci dzień nie odbiera telefonu. Jej jeszcze-chłopak wyważa drzwi i w dramatycznym geście rozpaczy rzuca się na kolana, zalewa się łzami tęsknoty i poczuciem winy. Potem pogrzeb. Rodzina w milczeniu stoi nad grobem, nikt nie rozumie, co się stało. Przecież była zdrowa. Serce jej pękło? Umarła ze smutku – tak wesoła osoba? Już nigdy nie poznają odpowiedzi, bo duch Dziewczyny właśnie wzlatuje ku niebu i patrzy na nich z góry uwolniony od ziemskich trosk.

Dziewczynę ogarnął spokój. Potem przespała trzy dni i obudziła się już w zupełnie innym nastroju. Podziękowała pani Teal Swan, od której pożyczyła ćwiczenie z wizualizacją własnej śmierci i postanowiła, że zrobi wszystko, żeby naprawdę zacząć żyć.  Jak sobie pomogła? To już w następnym odcinku.

Mam energię czterdziestu byków elektrycznych

Witkacy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *